Koreańczycy go piją, Amerykanie żują. Dlaczego ocet jabłkowy znów jest popularny?

Koreańczycy go piją, Amerykanie żują. Dlaczego ocet jabłkowy znów jest popularny?

Jako dietetyczka wolę opierać się na twardych danych niż na internetowych zachwytach nad „cudownymi miksturami na odchudzanie”. Ocet jabłkowy rzeczywiście ma kilka ciekawych właściwości, a najlepiej przebadany jest jego wpływ na poziom cukru we krwi po posiłku. Niestety jego kwaśny smak nie każdemu odpowiada, a przy częstym kontakcie ze szkliwem może je stopniowo osłabiać. Jednak i na to rynek znalazł rozwiązania.

Skąd wzięło się picie octu jabłkowego?

Historia picia octu sięga już starożytności. W antycznej Grecji przygotowywano oxymel, czyli mieszankę octu z miodem. Hipokrates zalecał ją m.in. przy uporczywym kaszlu, a podobne receptury przez kolejne stulecia funkcjonowały jako środki lecznicze.

Znacznie później, bo w XVIII i XIX wieku, w Stanach Zjednoczonych pojawiły się napoje określane jako „vinegar teas”, czyli proste mieszanki octu rozcieńczonego wodą, często z dodatkiem czegoś słodkiego. Pito je nie tylko dla orzeźwienia, ale też jako domowe środki na różne dolegliwości.

Jeszcze bardziej charakterystyczny był switchel, przygotowywany z wody, octu jabłkowego, imbiru oraz czegoś słodkiego. Szczególnie chętnie pili go farmerzy podczas pracy w upale, bo dobrze gasił pragnienie i pomagał uzupełniać część składników traconych wraz z potem. Dorobił się nawet własnej potocznej nazwy haymaker’s punch, czyli napoju kosiarzy.

Na co pomaga ocet jabłkowy?

Najwięcej badań dotyczy jego wpływu na poziom cukru we krwi. Metaanaliza opublikowana w 2017 roku w „Diabetes Research and Clinical Practice” wykazała, że po spożyciu octu razem z posiłkiem wzrost poziomu glukozy i insuliny był mniejszy niż u osób, które octu nie spożywały. Przy interpretacji tych badań warto tylko pamiętać, że analizowano różne rodzaje octu, a nie wyłącznie jabłkowy.

Sam ocet jabłkowy także badano osobno. Metaanaliza 25 badań klinicznych z udziałem 1320 dorosłych wykazała obniżenie poziomu glukozy na czczo, HbA1c oraz cholesterolu całkowitego. Nie wszystkie wyniki były jednak równie wyraźne. Nie stwierdzono istotnego wpływu m.in. na LDL, HDL czy insulinę na czczo, a rezultaty poszczególnych badań dość mocno się od siebie różniły.

Podobne wyniki przyniosła metaanaliza z 2025 roku obejmująca siedem badań u osób z cukrzycą typu 2. U uczestników stosujących ocet jabłkowy obserwowano niższy poziom glukozy na czczo i HbA1c.

Ocet jabłkowy nie wyleczy cukrzycy, ale część badań sugeruje, że może łagodnie wspierać kontrolę poziomu cukru we krwi, szczególnie po posiłku.

Czy ocet jabłkowy pomaga schudnąć?

Tak. Ocet jabłkowy może mieć niewielki wpływ na utratę masy ciała. Tyle że tutaj wyniki badań są znacznie mniej efektowne niż obietnice, które można znaleźć w internecie.

Jednym z powodów zainteresowania octem był jego możliwy wpływ na apetyt. W badaniu zespołu Julii Darzi uczestnicy po jego spożyciu rzeczywiście deklarowali mniejszą chęć do jedzenia. Jednocześnie częściej pojawiały się nudności. Autorzy zwracali więc uwagę, że część tego efektu mogła wynikać z tego, że badani gorzej tolerowali ocet.

W 2026 roku w „Food Science & Nutrition” opublikowano przegląd 10 wcześniejszych metaanaliz obejmujących łącznie 38 badań. W całej analizie spożywanie octu wiązało się średnio ze spadkiem masy ciała o około 1 kg. Nie wykazano natomiast istotnej zmiany BMI ani obwodu talii.

Niewielki wpływ na masę ciała jest możliwy, ale nie ma podstaw, aby oczekiwać tutaj spektakularnych efektów. Samo regularne picie octu jabłkowego nie zastąpi diety ani innych zmian, które rzeczywiście prowadzą do utraty masy ciała.

Ocet jabłkowy a szkliwo. Czy regularne picie może szkodzić zębom?

Tak. Przy częstym i długotrwałym kontakcie ocet jabłkowy może sprzyjać erozji szkliwa. Zawiera kwas octowy, który obniża pH w jamie ustnej i może stopniowo osłabiać mineralną powierzchnię zębów. Sam problem nie dotyczy zresztą wyłącznie octu. Podobny mechanizm występuje przy częstym piciu innych kwaśnych napojów.

Pokazało to niewielkie, ośmiotygodniowe badanie opublikowane w „Journal of Medicinal Food”. Zdrowi dorośli dwa razy dziennie pili napój przygotowany z 2 łyżek octu rozcieńczonych w szklance wody albo przyjmowali tabletki octowe. Po ośmiu tygodniach średni wskaźnik erozyjnego zużycia zębów w grupie pijącej ocet wzrósł o 18 proc. W grupie przyjmującej tabletki takiej zmiany nie odnotowano.

Badanie było na małej grupie, a przy sporadycznym piciu octu jabłkowego ryzyko dla szkliwa jest oczywiście mniejsze. Jednocześnie widać, że przy regularnym sięganiu po ocet warto zwrócić uwagę nie tylko na smak, ale też na kontakt kwaśnego napoju ze szkliwem.

Jak Korea Południowa zmieniła ocet jabłkowy w napój?

Kwaśny smak i niewygoda związana z regularnym piciem octu sprawiły, że producenci zaczęli szukać sposobu, żeby podać go w przyjemniejszej formie. W Korei zamiast rezygnować z płynnej wersji, zaczęto tworzyć produkty od początku przeznaczone do picia.

Już w połowie lat 2000. na koreańskim rynku pojawiły się koncentraty octowe o smakach takich jak granat czy fioletowy batat. Dodawano do nich składniki łagodzące kwaśny smak, a sam koncentrat rozcieńczało się wodą mniej więcej w proporcji 1:3–1:5. Pojawiały się nawet wersje podawane z mlekiem.

Nadal trzeba było jednak odmierzyć porcję, rozcieńczyć koncentrat i wypić kwaśny płyn. Kilkanaście lat później amerykański rynek poszedł o krok dalej i zaczął zamieniać ocet w produkt, którego nie trzeba pić.

W USA ocet jabłkowy trafił do żelków

W Stanach Zjednoczonych producenci poszli w inną stronę niż Koreańczycy. Zamiast poprawiać smak napoju, zaczęli zamieniać ocet jabłkowy w produkt, który jest wygodny w spożyciu. I smaczny.

Moment był sprzyjający, bo sprzedaż żelków szybko rosła również w innych kategoriach suplementów. Według danych Nutrition Business Journal w 2021 roku odpowiadały za 21,3 proc. sprzedaży suplementów w Stanach Zjednoczonych, osiągając wartość 12,97 mld dolarów.

Witaminy czy składniki roślinne nie musiały już przypominać tabletek i kapsułek. Mogły mieć smak, konsystencję i wygląd bliższy zwykłym słodyczom, a ocet jabłkowy dobrze wpisał się w ten kierunek.

Żelki z octem jabłkowym są dostępne także w Polsce

Ten format nie zatrzymał się wyłącznie na amerykańskim rynku. W Nuja też postanowiliśmy wprowadzić do oferty żelki z octem jabłkowym, ale nie chcieliśmy, żeby na samym occie kończył się ich skład. Dlatego w dostępnych u nas żelkach z octem jabłkowym BERLI znalazł się ocet jabłkowy z matką, a obok niego m.in. chrom, witamina B12, pektyna jabłkowa i błonnik.

ocet jabłkowy berli

„Matka octowa” powstaje naturalnie podczas fermentacji i składa się m.in. z bakterii kwasu octowego oraz drożdży. To ona odpowiada za lekkie zmętnienie niefiltrowanego octu i właśnie z nią najczęściej kojarzona jest jego bardziej naturalna, prozdrowotna forma.

Dzienna porcja dostarcza 1000 mg octu jabłkowego. Największa różnica jest tutaj taka, że nie trzeba niczego odmierzać, rozcieńczać ani przyzwyczajać się do kwaśnego smaku octu. Dwa żelki dziennie zastępują cały rytuał ze szklanką i butelką, a opakowanie 60 sztuk wystarcza na 30 dni.

Do tego dochodzi chrom, który pomaga utrzymać prawidłowy poziom glukozy we krwi i wspiera metabolizm makroskładników odżywczych. Witamina B12 wspiera z kolei prawidłowy metabolizm energetyczny i pomaga zmniejszyć uczucie zmęczenia oraz znużenia. Żelki mają również wysoką zawartość błonnika, są wegańskie i bezglutenowe. No i bardzo smaczne.

Co mówią badania o żelkach z octem jabłkowym?

Żelki z octem jabłkowym są na rynku znacznie krócej niż płynny ocet, dlatego badań jest na razie niewiele. Jedno z nowszych opublikowano w 2025 roku na łamach „Journal of Nutrition Association of Thailand”. Było to 12-tygodniowe badanie zespołu z Mahidol University. Wzięło w nim udział 77 osób z BMI od 23 do 30 kg/m², a 18 z nich znalazło się w grupie przyjmującej ocet jabłkowy w żelkach.

Głównym przedmiotem badania były wprawdzie żelki z octem kokosowym, a wersję z octem jabłkowym wykorzystano jako grupę porównawczą. W trakcie eksperymentu osoby przyjmujące żelki z octem jabłkowym deklarowały mniejszy głód, a w części pomiarów również większą sytość.

Co ciekawe, dawka stosowana w tym eksperymencie była wyższa niż w przypadku żelków BERLI. Jedna porcja badanych żelków zawierała około 1000 mg octu jabłkowego o 5-procentowej zawartości kwasu octowego, a uczestnicy przyjmowali ją dwa razy dziennie. W sumie dawało to około 2000 mg octu oraz 12–16 żelków dziennie. Dla porównania dzienna porcja BERLI to dwa żelki dostarczające 1000 mg octu jabłkowego. Nie są to więc produkty ani dawki, które można porównywać jeden do jednego.

Żelki mają więc jedną oczywistą przewagę: nie trzeba codziennie pić kwaśnego octu. Nadal dostarczają octu jabłkowego i dodatkowych składników, ale nauka dopiero sprawdza, czy ich działanie można porównywać z płynną formą.

Skoro sama forma żelka nie gwarantuje takiego samego efektu jak płynny ocet, tym bardziej warto wybierać produkty, które oferują coś więcej niż tylko sam ocet jabłkowy. W BERLI recepturę uzupełniono m.in. o chrom, witaminę B12, błonnik i pektynę jabłkową, więc dzienna porcja dostarcza kilku dodatkowych składników, które pełnią konkretne funkcje w organizmie, zamiast opierać się wyłącznie na occie.

Dodaj komentarz

Wszystkie pola wymagane

Imię:
E-mail: (będzie ukryty)
Treść: